ZNACZENIE SOLIDARNOŚCI DLA POLSKI, EUROPY i ŚWIATA

Prezydent Lech Wałęsa

Lech Wałęsa

Lech Wałęsa (1943-), legendarny przywódca „Solidarności”, laureat Pokojowej Nagrody Nobla (1983), Prezydent Polski (1990-1995). Bóg przygotował i dokonał Zwycięstwa nad komunizmem za pośrednictwem trzech osób na W: Stefana Wyszyńskiego (Prymasa Polski), Karola Wojtyły (Jana Pawła II) i Lecha Wałęsy (geniusza „Solidarności”). Podwójne zwycięstwo: W oznacza Zwycięstwo Ewangelijne, czyli Zwycięstwo nad komunizmem (Victoria) bez użycia przemocy. 9 sierpnia 2005 roku Prezydent Lech Wałęsa wygłosił koronny wykład na Międzynarodowej Konferencji Personalistów (International Conference on Persons) w Warszawie (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego) pt. „Znaczenie Solidarności dla Polski, Europy i świata”.

Maryjo, Królowo Polski, módl się za nami!

Panie i Panowie,
Szanowni Państwo!

Nie wiem czy to będzie typowy wykład, do jakich przywykliście. Raczej nie, dlatego, że ja jestem nietypowy i przez 35 lat byłem w nietypowych sytuacjach. Chociaż jak słyszę, według Walta Whitmana – jak powiedział Ksiądz Bogumił – Solidarność była do przewidzenia, tylko że ja tego nie przewidziałem (esej Demokracja, 1867). Więc moje wystąpienie będzie praktycznym spojrzeniem na problemy z przeszłości, a także szanse – jeśli chodzi o przyszłość. I z góry też oświadczam, że nie wiem czy ja będę, mówiąc o tym wszystkim, miał rację czy nie miał racji, czy będę mówił mądrze, czy mniej mądrze. To jest mój amatorski punkt widzenia historii, ale też i przyszłości. Ze względu na życiorys i przejścia, jest moim obowiązkiem mówić co wiem o przeszłości, ale też powiedzieć co myślę o przyszłości. Postaram się mówić nie więcej jak 20-30 minut, a potem poproszę Państwa o to, na jakie tematy chcieliby Państwo znać mój punkt widzenia, czy też na jakie tematy z historii powinienem się wypowiedzieć. Oczywiście jak nie będzie chętnych do tematów, to ja poprowadzę monolog, czy wykład. Monolog, jak monolog, może być nieciekawy. Więc od razu stawiam dwa warunki – jeśli Państwo wybiorą po 20-30 minutach monolog – to pierwszym warunkiem jest: nikomu nie wolno opuścić sali, bo nie będę monologował do pustej sali, i drugi warunek: ci, którzy będą znudzeni i będą zasypiać, a chrapią, niech się przeniosą dalej, bo mnie to wybija z rytmu.

Szanowni Państwo,
a więc do tematu i do dzieła!

Jak Państwu wiadomo, Polsce po drugiej wojnie światowej narzucono system sowiecki, dostaliśmy się w tę strefę wpływów. Nie mogliśmy się obronić, bo byliśmy wykrwawieni przez wojnę. Sam Stalin śmiał się – jak mu się to już udało – że system ten na Polsce leży jak końskie siodło na świni. I oczywiście wciąż próbowaliśmy się uwolnić z tego prezentu. W latach czterdziestych i na początku lat pięćdziesiątych, walczyliśmy z bronią w ręku nazywani karłami reakcji. W późniejszych czasach próbowaliśmy walczyć młodzieżą, studentami, poprzez demonstracje publiczne, i wtedy mówiono, że nieuki, bananowa młodzież i coś podobnego. Potem próbowaliśmy walczyć robotnikami w ’56, w ’70 roku, w ’76; nazwano nas warchołami, nierobami. Wszystko to zostało krwawo stłumione. Na zasadach prób i błędów doszliśmy do pomysłu wspólnej walki, wszystkie grupy i wszystkie zawody. Już wiedzieliśmy jak to zrobić, natomiast nam się to nie udawało, bo przez cały ten okres wykrwawiliśmy się, a jednocześnie zauważyliśmy, czy raczej pokazano nam, że w samej Polsce jest ponad dwieście tysięcy żołnierzy sowieckich, a wokoło Polski ponad milion żołnierzy sowieckich i silosy z bronią nuklearną.

W latach siedemdziesiątych i na początku lat osiemdziesiątych już dyskutowaliśmy z wielkimi tego świata na Zachodzie. Prawie wszyscy zachodni politycy, prezydenci, premierzy, nawet królowie byli przeciwko komunizmowi. Natomiast nikt nie wiedział jak to zakończyć i kiedy to będzie możliwe. W tym stanie niemocy, braku wiary, kiedy właściwie wolność odłożyliśmy na późniejszy czas, zbliża się koniec drugiej tysiąclatki chrześcijaństwa, Polak zostaje Papieżem! Przyjeżdża po niecałym roku od wyboru do Polski, cały świat patrzy na Polskę i mówi: co się w tym komunistycznym kraju dzieje? Prawie cały naród bierze udział w tych spotkaniach, nawet niewierzący, komuniści nauczyli się znaku krzyża, chociaż oczywiście treści nie znali, ale liczyli: jeden, dwa, trzy, cztery, pięć i też modlili się.

Tu wracamy do personalizmu i tych osobowych decyzji i postaw, które mogą uruchomić procesy, a te procesy zaczynają wielkie zmiany. Ojciec Święty mówił wtedy bardzo dużo ciekawych rzeczy, a między innymi: nie bójcie się, zmieniajcie oblicze ziemi. Oczywiście nie od słów upadł komunizm, bo on się ich najmniej bał, ale te słowa obudziły polski naród i wszystkie narody zniewolone. Narody obudzone dały się poprowadzić w strajki, negocjacje i walki. Widząc to, sowieci wpadli w panikę. Przypomniał sobie ktoś z biura politycznego, że jest taki komunista, gdzieś tam daleko, który mówił, że trzeba reformować komunizm. Nazywał się Gorbaczow. I oczywiście wybrano go na tego, który miał wyremontować komunizm pierestrojką i głasnością. My walczący wiedzieliśmy, że komunizm jest niereformowalny, że jeśli ktoś w Rosji podejmie się takiej próby, to na pewno komunizm się przewróci. Dlatego zachęcaliśmy Gorbaczowa, żeby to robił, bo widzieliśmy w tym koniec komunizmu. Gorbaczowowi właściwie nic się nie udało, wszystko mu się popsuło, wszystko odwrotnie wyszło niż zakładał, ale w tym jest jego wielkość i w tym jego sukces, że mu się nie udało.

Dlatego Państwo nie przejmujcie się nieudanymi eksperymentami, bo i za to można nawet Nobla otrzymać. Oczywiście w pewnym momencie otoczenie Gorbaczowa zorientowało się, że to idzie w złym kierunku. Kiedy wyjechał on na urlop, jego zastępca, wiceprezydent Janajew, premier jego rządu, zrobił kontrrewolucję wyprowadzając czołgi na ulice. Mieliśmy szczęście, bo w tym momencie zjawił się człowiek, który nazywał się Borys Jelcyn. Wszedł na czołg, czy po trzeźwemu, czy po pijanemu, tego nie wiemy, ale udało mu się zatrzymać kontrrewolucję. Gdyby tego nie dokonał, procesy wszystkie były odwracalne i Mur Berliński, który wcześniej upadł, byłby odbudowany bardzo szybko przy zachęcie Stanów Zjednoczonych.

Jak Państwo zauważyli bardzo wiele zależy od personalizmu, od personalnych zachowań wiele zależy w historii i życiu. Ja wiem, że historię lepiej znacie ode mnie, ale powiedziałem wam o tym, żebyście zwrócili uwagę, że są takie miejsca na Ziemi jak Polska i podobne, które przez historię były wyjątkowo traktowane, wyjątkowo doświadczane. I w tych miejscach ludzie nauczyli się wyczuwać szanse i zagrożenia. Starsi pamiętają, młodsi mogą sprawdzić w książkach – Polacy przed drugą wojną światową ostrzegali cały świat, tylko świat nas nie słuchał. Mówiono, że za Gdańsk, jako sprawę lokalną, nie będą ginąć. Dopiero jak wojna doszła do Londynu, do Paryża, przypomniano sobie polskie ostrzeżenia, ale było za późno.

Po drugiej wojnie światowej jako jedyni ostrzegaliśmy przed Stalinem i komunizmem. Zachód zerwał z polskim legalnym rządem stosunki dyplomatyczne, uznając rząd utworzony przez Stalina. Mam nadzieję, że teraz będąc w Unii Europejskiej i w NATO będziemy bardziej słyszani i głos nasz będzie brany pod uwagę.

A co dziś my mówimy z tego miejsca i z podobnych miejsc? Otóż mówimy, że w tym pokoleniu zmieniają się nie tylko setlecia, tysiąclecia, ale właściwie zmieniają się epoki. Z epoki podziału, granic, bloków, z epoki, którą ja nazywam epoką ziemi, a więc niskich potrzeb – najeść się, wyspać, zamieszkać – przechodzimy do epoki intelektu, informacji, globalizacji, gdzie po drodze ze zwykłych zjadaczy chleba stajemy się kupcami. Więcej środków wydajemy na poza-utrzymanie, czyli wydatki poza proste potrzeby, wydajemy na komputery, samochody i wytwory intelektu.

I tak jak w tamtym czasie, do końca XX wieku tych zwykłych zjadaczy chleba można było likwidować jednostkowo, a nawet całymi narodami, tak kupców w tym rozwoju obecnym nie wolno zabijać, bo to jest kupiec i nie kupi towaru, jeśli zostanie zlikwidowany. Już nie ma potrzeby walczyć o ziemię, bo za wytwory intelektu można wszystko kupić. Przed naszym pokoleniem, tak reasumując, oczywiście na skróty, jest największa szansa na pokój, spokój i na dobrobyt, ale pod warunkiem, że dziś wyciągniemy wnioski, że dziś odpowiemy na parę pytań. A te pytania są podstawowe. Właściwie wszystkie struktury: ONZ, NATO i inne, a także programy należą do starej epoki. Zachodzi pytanie, czy zdążymy na czas poprawić o dzisiejsze konieczności wszystkie struktury, tak organizacje jak i programy.

Pytanie pierwsze: na jakich podstawach zbudować ekonomię i politykę? Europa przez swoją Konstytucję zaproponowała proste rozwiązanie: otóż proponuje wolność jednostki ludzkiej, wolność wszelkich zgromadzeń, wolność ekonomiczną, bez żadnej pomocy; a sprawy wartości, Pana Boga, pozostawić do prywatnego użytku. Piękna koncepcja, ale ostatnia z pięknych w tamtym ustroju. Nie nadająca się na globalizację i na ten rozwój, czyli nie nadająca się na wyższy rozwój. Czym wyższy rozwój, czym większa technika, tym bardziej potrzeba jest wartości, tym bardziej potrzeba jest człowieka sumienia. Tylko taki człowiek będzie najtańszy i najbardziej szczelny. To w sprawach politycznych…

W sprawach ekonomicznych obecne kapitalistyczne rozwiązanie, okazuje się, jak to widać, gdy nie ma komunizmu jak to jest kiepskie rozwiązanie. Otóż można było utrzymać w skali świata sytuację, w której poniżej 10% ludności świata ma kapitał 90% ludzkości w swojej kieszeni. To jest nie do utrzymania, kiedy nie ma granic, bloków, kiedy jest globalizacja. W obecnym wieku musimy to poprawić, bo inaczej grożą nam demagogia, populizm, rewolucja.

Szanowni Państwo!

20 minut, a więc tak jak zapowiedziałem. Oczywiście to wszystko, o czym mówię, prowadzi jednak do wniosku personalistycznego, a zatem leży w waszej koncepcji. Wiele zależy bowiem od personalnego, jednoosobowego nawet udziału i prowadzenia.

Na tym mój monolog kończę, jeśli takie jest życzenie Państwa. Chciałbym wrócić do tematów, które Państwa interesują w imię tego, co powiedziałem, że obowiązkiem moim jest przekazać co wiem, obowiązkiem moim jest wytłumaczyć się z decyzji, które przez 35 lat podejmowałem, albo byłem w ich pobliżu, a za wielkie zasługi świata całego muszę też powiedzieć co myślę o przyszłości. Jestem do tego zobowiązany dzięki postawom i zapłacie za moją pracę, a zapłacono mi dwoma tytułami profesorskimi, ponad stoma doktoratami oraz medalami, których otrzymałem gdzieś około pięćdziesiąt razy więcej niż miał Leonid Breżniew – jak pamiętacie – a on miał ich cały jacket. Ja tego nie mogę założyć, bo nie byłbym w stanie podnieść się, dlatego wszystko oddaję na Jasną Górę, oczywiście Królowej Polski, Maryi Jasnogórskiej, której jestem w zawierzeniu. Kto nie wierzy, niech pójdzie i sprawdzi. Jednak chciałbym zwrócić też uwagę, że nie jestem takim świętoszkiem, jestem grzesznikiem, może najgorszym.

Proszę bardzo, czy są chętni zadawać pytania?

Profesor John Hofbauer (Mount Saint Mary College,
Nowy York, USA):

Panie Prezydencie, jaka jest Pana opinia na temat działań polskiego rządu w relacji do tego, o co Pan Prezydent walczył?

Prezydent Lech Wałęsa:

Otóż chcę udowodnić Państwu – nie wiem czy mam rację – że jesteśmy źle zorganizowani. ONZ było pomyślane na taką sytuację, gdy świat do tej pory miał dwa supermocarstwa, one się dyscyplinowały, pilnowały. Teraz zostało jedno mocarstwo. Zachodzi pytanie, jakie jest jego miejsce, w którym miejscu powinno być? To supermocarstwo jest bardzo operatywne w obronie swoich interesów. Przewodzi światu militarnie, ekonomicznie, nie przewodzi natomiast politycznie. Z drugiej strony mamy ONZ, organizację, która może podejmować masę decyzji, a jest biurokratyczna i bezdecyzyjna. Stąd Stany Zjednoczone próbują wypełniać swoją rolę, bardzo niedobrze to wygląda, bo dziś Stany Zjednoczone wyglądają jak policjant, który stoi przy czerwonym świetle i pilnuje. To niedobra sytuacja dla Stanów i dla świata. Stany były zawsze ostatnią deską ratunku. Wszędzie gdzie się źle działo, to Stany były tym miejscem, gdzie mogliśmy się poratować. Zabrano światu takie Stany Zjednoczone, straciliśmy ostatnią deskę ratunku. Musimy wszystko zrobić, by uratować Stany Zjednoczone, ale w pozycji przewodniej, moralnej. Jeśli nie, to źle ja to widzę. Wracając do Pana pytania, na dziś jesteśmy właśnie w sferze dyskusji, jakie systemy ekonomiczne, polityczne, jakie struktury mogą odpowiedzieć na dzień dzisiejszy i na jutro? To trochę potrwa, dlatego że stały się pewne rzeczy nieodwracalne. Otóż Polsce się wydawało w ’80 roku i mnie się wydawało, że wyprzedzimy pozostałe państwa komunistyczne, doskoczymy do Zachodu, dostaniemy większą pomoc i wtedy zwrócimy uwagę na te konieczności teoretyczne i programowe, to znaczy, strukturalne i programowe. No, ale stan wojenny, zatrzymano nas, potem ruszyło pół świata komunistycznego i to jest za ciężko jak na jeden raz. I stąd to się wyhamowało, nie było czasu na pomysły, realizację i teraz improwizujemy, lecz sytuacja ekonomiczna przeszkadza nam wdobrym myśleniu, więc to trochę dłużej potrwa, te wszelkiego typu niebezpieczeństwa, nie rozwiązane problemy.

Profesor Philip Cronce (Chicago State University, USA):

Dziękuję za przybycie do nas Panie Prezydencie. Mówił Pan o człowieku sumienia, czy mógłby Pan Prezydent opisać człowieka sumienia i jak mógłby on wyglądać w przyszłości?

Prezydent Lech Wałęsa:

Gdybym miał na to i na wiele innych mądrych pytań odpowiedź, miałbym trochę więcej Nobli. Oczywiście, mój punkt widzenia jest taki: za dobre wynagradzaj, za złe maksymalnie karz! Mój punkt widzenia to Dekalog, mój punkt widzenia to proste prawdy. Porozmawiajmy ze wszystkimi religiami i pogadajmy jakie są te proste prawdy i wtedy powiedzmy: za dobre wynagradzamy, za złe karzemy. Nie narzucamy żadnej religii, narzucamy wartości, które właściwie wszystkie się mieszczą w Dekalogu. Państwo wiecie, że są takie kraje, w których na przykład za kradzież obcinano rękę, dawno, dawno temu. Czy wiecie, że do dziś tam nie kradną, tak mocno? Ja nie każę rąk obcinać, tylko daję drastyczny przykład, że to jest możliwe.

Szanowni Państwo! Wszyscy tu, sami porządni ludzie, ja też się za porządnego uważam. Przecież każdy z nas złamał prawo, a to za szybko samochodem pojechał, a to na czerwonym świetle, a to ktoś nie zauważył podatku, i co, w więzieniach nie siedzimy… Bo prawo karze za to, że daliśmy się złapać, a nie za to, że je przekroczyliśmy. Jak ten świat będzie wyglądał kiedy nauczymy się obchodzić prawo, kiedy komputery nam w tym pomogą? Jest to nie do wyobrażenia i boję się żyć w takim świecie. Zrobiliśmy wielkie osiągnięcia, wielkie rozwiązania w wielu dziedzinach, ale odpuściliśmy wartości, moralność, prawo. To zostawiliśmy i to jest błąd naszego rozwoju. Moim zdaniem czym wyżej, czym mądrzej, tym bardziej wartości i sumienie. Oczywiście ktoś powie: no, ale jak to sprawdzić? Oczywiście, to Pan Bóg może, ale my też, jeśli będziemy bardziej aktywni, jeśli przypilnujemy naszych związkowców, kapitalistów, naszych polityków i każde sprzeniewierzenie na pięć pokoleń zapamiętamy, to każdy się zastanowi. To jest możliwe, a przede wszystkim to jest niezbędne. Ktoś powiedział, że przy takich rozwiązaniach jak dziś nie przeżyjemy XXI w. Ja wierzę w to, ale też wierzę i w szansę i stąd przychodzę na takie spotkania i na inne. I wtedy mówię w co wierzę, a wierzę w możliwość w tym pokoleniu. Na razie nie mam dużo osiągnięć, ale doktoratów i medali mi przybywa.

Proszę bardzo, jeszcze jedna uwaga: nie ma złych pytań, nie ma niegrzecznych pytań, proszę o kulturę, ale w tym gronie o to nie trzeba prosić. Czym trudniejsze pytanie, tym lepsze, bo ja wtedy po prostu budzę się zmuszony do działania.

Profesor Neil Manson (University of Mississippi, USA):

Kraje takie jak Rosja i Białoruś zdają się cofać do dyktatury lub autorytarnych rządów. Panie Prezydencie! Dokąd – zdaniem Pana Prezydenta – one zmierzają i jaki to może mieć wpływ na Polskę i inne kraje we wschodniej Europie?

Prezydent Lech Wałęsa:

Nie muszę w tym gronie i w ogóle udowadniać, że korzystanie z demokracji, z wolności jest wprost proporcjonalne do grubości książeczki czekowej. Można mieć wolność i można z niej nie korzystać, bo stu ludzi czeka z tyłu na moje miejsce, na przykład w pracy. I te kraje, które Pan wymienia, to niezbyt bogate kraje, wielu z wolności nie może skorzystać. Co do rozwiązań tych większych, to chcę Państwu powiedzieć, że moim zdaniem na początku XXI wieku widać, jak kraje, państwa na dziś są daleko zwymiarowane, tak jak klocki lego. A te wymiary to: pluralizm, demokracja, wolność i wolność ekonomiczna. Kto ma lepsze te wymiary, ten jest bardziej czytelny i atrakcyjny, ten może liczyć na różne konstrukcje regionalne i inne. Kto zaś próbuje jakichś dziwnych wymiarów, to popatrzcie na dzieci, co robią z klockami lego, które są niewymiarowe i nie pasują. Ja patrzyłem – do kosza je wyrzucają.

Oczywiście, tych państw się nie da do kosza wyrzucić, ale będą miały kłopoty we współpracy, na przykład nie mają wolności religijnej. Ja do nich nie pojadę, bo ja muszę dzień święty święcić, ja z nimi interesów nie zrobię, bo to dla mnie jest problem i problem w ogóle: jak nie wierzą, to jak im wierzyć? I dlatego mogą narobić nam trochę guzów, możemy ponieść jakieś tam straty, ale rozwój wymusza na nas pewne zachowania i pewne struktury.

Jak była niska produkcja, prosty przemysł, to można było stanąć z pistoletem i powiedzieć: nie zrobisz tego, na przykład nie wykopiesz dziesięciu metrów ziemi, to tam będziesz zastrzelony i to było tak oczywiste, że każdy wiedział co go czeka. A gdyby dzisiaj ktoś stanął z pistoletem za plecami, a bylibyśmy przed komputerem, to nie pocelujemy palcami w klawisze, a już żeby wymyślić coś pod pistoletem, to się nie da. I dlatego każda epoka ma swoje prawa, obyśmy dobrze wyzwanie epok czytali. Do tej pory ludzkości nie zawsze się udawało dobrze czytać, no, ale nie mieli komputerów. My teraz możemy pomóc sobie lepiej jak oni wcześniej, awkomputerach można wszystkiego się doczytać.

Dlatego ja się nie przejmuję na dłuższą metę, oczywiście, mam nadzieję, że świat widząc te zmagania będzie dobrze czytał, wspierał, albo utrudniał. Oczywiście w przyszłości ta technika nam jeszcze bardziej pomoże. W przyszłości przewiduj ę, że w mniejszej skali będziemy wszystko rozwiązywać w trójkątach, przybliżonych, w skali wyższej też.

W skali krajowej na dziś widzę trójkąt równoboczny. Jeden bok to czynnik społeczny, w tym związki zawodowe, drugi bok to właściciele środków produkcji, trzeci bok to administracja, do rządowej włącznie. Na różnych poziomach jest niezbędne porozumienie. Ludzie jak ludzie, ciężko się porozumieć, ale w przyszłości, w przybliżonym składzie będziemy siadać do stołu i będzie pierwsze pytanie: jaki komputer wybieramy, jaką markę? Zgoda. Czy każdy przyniósł dyskietk ę, czy CD Rom ze swoimi żądaniami, propozycjami? A więc związkowcy, społeczeństwo – jedna dyskietka, ci co płacą, właściciele środków produkcji – druga, ci co rządzą – trzecia. Wkładamy do komputera, za trzy sekundy odpowiedź, każdy dostaje CD Rom z tym na co może liczyć, na co może czekać. Oczywiście, ktoś dzisiaj powie: zaraz, tam będą żądania za duże, komputer się rozwali. Ale komputer nie przyjmie żądań przekraczających logikę. Jednak to wszystko – jak mówię – jest oparte na wartościach i na człowieku sumienia.

To są moje propozycje, a czy dobre, czy niedobre, Państwo mogą ocenić. Lepiej mieć propozycje, niż ich nie mieć, kto ma lepsze, proszę uprzejmie, niech przedstawi. Następne proszę pytanie.

Profesor Jan Olof Bengtsson (Lund University, Stockholm, Szwecja):

Dziękuję Panie Prezydencie, że zgodził się Pan być na tej Konferencji. Rzeczywiście z problemami kapitalizmu dzisiaj wiąże się niebezpieczeństwo, że ludzie zaczną słuchać demagogów, tak jak to Pan Prezydent wspomniał. I myślę szczególnie o Unii Europejskiej, stąd moje pytanie o opinię Pana Prezydenta na temat wpływu Zachodu Europy na Europejską Konstytucję, która miałaby mieć laickie podstawy, bez brania pod uwagę chrześcijańskich wartości. Myślę, że Polacy mają tutaj swoją wyjątkową misję w pokazywaniu historycznych lekcji, o jakich też dzisiaj Pan Prezydent mówił. Jak Pan Prezydent ocenia przyszłość Unii Europejskiej?

Prezydent Lech Wałęsa:

Szanowni Państwo! Nie brałem się i nie biorę za dyskusje zawodowe czy szczegółowe. Nie biorę się na przykład za chirurgię, bo bym nie tę nogę obciął, natomiast ogólnie mam swoje koncepcje i wizje. Na Unię zawsze tak odpowiadam. Jako praktyk i polityk wiem, że w tym pokoleniu musimy zacząć przechodzić w wielu tematach powyżej państwa, kraju, bo nie mieścimy się z tą technologią w państwach, w krajach. Popatrzmy gdzie się nie mieścimy: informacja już poszła daleko, już jest globalna – Internet, telefony komórkowe – i ona się sama właściwie stała, ale już ekologii, to musimy pomóc. Jak nie będziemy globalnie pod kontrolą, to coś podobnego do Korei czy Białorusi wyrzuci nas w powietrze. Ja już nie mówię o tych okrętach atomowych niekonserwowanych, ale jeśli chcemy w ogóle przeżyć, to musimy być globalni. Pytanie jest do nas wszystkich: gdzie jeszcze musimy być globalni, żeby przeżyć? A gdzie musimy być kontynentalni, żeby się rozwijać?

Nie wiem, czy Państwo słyszeli niedawno, że polski samolot rządowy Białoruś nie przepuściła przez terytorium. A jeśli wszyscy zaczną tak robić? Na zasadzie odreagowania. Popatrzcie na Europę, ile tu jest państw bogatych, ale właściwie nie mogą mieć szybkiego samolotu, bo jak wystartuje, to nie wyląduje w tym państwie. A więc powiększenie struktur w tym pokoleniu musi się zacząć.

Jak wiemy, pytanie jest o to co globalne, a co kontynentalne. Na kontynencie mamy dwa tematy. Pierwszy temat: wyrównać poziom rozwoju pozostały po granicach, po tych podziałach. Jeżeli ktoś ma cywilizację wielbłąda czy słonia, to nie kupi mercedesa, bo inaczej biegi się przekładają. Przybliżamy równość.

Drugi temat, ważniejszy: to mądry rozwój – Pan Bóg nie dał równo, jeden ma pomarańcze, banany, pszenicę i jeszcze ropę posiada, a drugi ma tylko żytko. Jeśli ten, co tak ma wszystko od Pana Boga nie ustąpi z czegoś, to on umrze z najedzenia, a ten drugi z głodu i obaj umrą. Dlatego powinniśmy zakończyć XX wiek i tamtą epokę ziemi taką parafrazą – do końca XX wieku często bywało, że człowiek człowiekowi był wilkiem i wilcze stosował prawa. Koniec tego. Następna epoka, XXI wiek, to epoka solidarności – każdy jest potrzebny, każdy to klient, każdy w Europie, również niepracujący, i ten kto nie płaci podatku do Unii, i nie kupuje towarów w Szwecji, czy gdzie indziej i jeszcze rewolucję może zrobić. XXI wiek i epoka intelektu to epoka pracy mądrej, to epoka nowych rozwiązań, większych rozwiązań, ale solidarności. A dziś mamy dramat, rewolucję zrobiliśmy jednej nocy, prawo poprawiliśmy jednym Parlamentem Europejskim, ale zmiana mentalności zajmie parę pokoleń.

Jak przyspieszyć zmianę mentalności? Gdyby Francja nie ciągnęła Unii do siebie, gdyby Szwecja nie ciągnęła do siebie, czy Niemcy do siebie. Gdyby Polska nie mówiła: „o, zarobię na Unii”. Unia jest ważniejsza, do Unii składamy się razem. A tam komputery mówią: „gdzie ty powinieneś być, jakie masz szanse przeżyć z tą polską ziemią, z intelektem?”

Podejrzewam, że bywacie w Rzymie, na przykład. Ja jestem tam zawsze przerażony: właściwie w Rzymie to tylko zwiedzać zabytki naszej cywilizacji, a oni obok tych wielkich zabytków mają fabryki chemiczne i jeszcze obok pszenicę sieją i my z niej bułki jemy. To nie może tak być. Musimy wszyscy dbać o całą Europę. Musimy udowodnić każdemu, że niezbędna jest Unia Europejska, czy globalizacja. Oczywiście sama w sobie nic nie znaczy. Jakie tam treści będą? Czy globalizacja to wartości, to człowiek sumienia? Czy Unia to wartości, człowiek sumienia, to porządność, uczciwość? Jeśli tak to będzie, to szybciej to zrobimy i łatwiej, a jeśli będzie tak jak dzisiaj mówi Konstytucja Europejska, to niedobrze.

Prawo samo nie utrzyma człowieka z taką technologią. Dzisiaj ja nie wiem co wyprawia Francja – niby gospodarka wolnorynkowa, kapitalizm, a oni proponują jakieś niekapitalistyczne rozwiązania, jakieś niewolnorynkowe. I dlatego znów pytanie: jak zmienić francuską mentalność? W interesie Francji i naszym. Nie chcemy nikomu nic zabrać. Chcemy stworzyć warunki, żeby na tym zarabiać, chcemy wyciągnąć wnioski z przeszłości. I takie rozumowanie tu i ówdzie głoszę. Proszę bardzo.

Ks. Krzysztof Bochenek (Papieska Akademia Teologiczna, Kraków):

Czy nie jest tak, Panie Prezydencie, że jednak w społeczeństwie ziemi było dużo łatwiej o solidarność, gdzie poziom solidarności to było właśnie to jedzenie i to picie? Czy w społeczeństwie konsumentów jest to w ogóle możliwe, gdzie liczy się wyścig i skuteczność, czy to w ogóle jest realne, żeby była solidarność w takim społeczeństwie?

Prezydent Lech Wałęsa:

Każde pokolenie ma swoje warunki, nasze ma też własne warunki i wyzwania. I oczywiście tak jest, ale my mamy być mądrzejsi, my mamy wyciągnąć wnioski. Pan Bóg daje krzyż na miarę wielkości, dał nam taki krzyż i wie, że nie za duży. Ja wierzę, że poradzimy sobie, ale to jest trudne. Jest to na miarę naszego intelektu i rozwoju, w jakim się znaleźliśmy. Po co te komputery? Po to, żebyśmy udowodnili innym, że jak tak nie chcesz, to i tak ci udowodnię, jak nie, to włóż tam, przelicz, udowodnij sobie. I dlatego mamy środki, powinniśmy mieć też siłę, by w tym kierunku iść. Bo na początku jest to naiwne, czy romantyczne, to wszystko prawda, no ale nam się to zdarzyło!

Kto wierzył w koniec komunizmu? A my byliśmy całkowicie bezradni, żadnych szans. Ale koniec tysiąclatki drugiej się zbliża i wymodliliśmy; i przeciwko wszystkim, całemu światu Ojciec Święty spowodował, że mamy czystą tysiąclatkę trzecią. No, resztę to zróbcie już sami, nie liczcie wciąż na Pana Boga. Takie dzieło nam się zdarzyło – czysta karta w historii! Próbowali robić jedność europejską Stalin, Hitler, a nam się to bez strzału udało, przy pokazaniu całości zagadnienia przez Ojca Świętego.

Kiedy dowiedziałem się o śmierci Ojca Świętego modliłem się i wadziłem z Panem Bogiem: „Panie Boże, coś ty nam zrobił, teraz Unia Europejska, Konstytucja, globalizacja, to jak, co my tu zrobimy? Największe przełożenie na masy i na świat miał Ojciec Święty i zabierasz nam go? Ja nic nie rozumiem”. Gdzieś po tak prawie godzinie dostałem odpowiedź: „Chłopcze, daj mi temat jeden, ważny wobec świata, na który nie ma odpowiedzi Ojca Świętego. Co ty sobie wyobrażasz, że Ojciec Święty będzie powtarzał się, a wy będziecie robić to samo?! Mówił wam: „wpiszcie do Konstytucji korzenie chrześcijańskie”, mówił wam: „wartości są najważniejsze”, mówił wam: „nie na eutanazję, nie na aborcję”, a wy co? I co, ma w nieskończoność prosić? Dostaliście wszystko, reszta do was należy, już nie przypomnę, że komunizm wam też zakończył”.

Jeśli takie wnioski wyciągniemy, jakie to proste i łatwe. Personalnie, to co dzisiaj dyskutujecie, od was tak dużo zależy, tylko uwierzcie w to. Kto by uwierzył: Lech Wałęsa – robotnik, elektryk, ma kupę dzieci – mówi do profesorów, i nawet nie zasnęli, słuchają! Nieprawdopodobne rzeczy, tylko trzeba mieć dwie rzeczywistości: wiarę w Boga i wiarę w to, co się robi. Oczywiście ile dziś można mieć doktoratów, ile dzisiaj Nobli można mieć, tak daleko zaszła nowa sytuacja, tak daleko można się popisać.

Szanowni Państwo, no i godzina minęła. Oczywiście, nie wszystko omówiliśmy, ale mam nadzieję, że będziecie mnie zapraszać tu i ówdzie. Jednocześnie proszę Państwa: ja powiedziałem co wiem, nie wiem na ile to pasuje, czy to wam coś tu dało, ale ja w przekonaniu to zrobiłem. Jeśli cokolwiek przyda się Państwu z tego, co powiedziałem – oddaję, jest wasze. Jeśli nie, straciliście godzinę swojego życia. Na drodze poszukiwań, na drodze reform wszelkich, możecie mnie zawsze spotkać, zapraszam Państwa. I na tej drodze, mam nadzieję, że pobłogosławi nam Pan Bóg. Zostańcie z Bogiem.

Międzynarodowa Konferencja Personalistów
Warszawa, 9 sierpnia 2005 roku

Wróć na górę ↑